Design, produkt, research. Tak zmieniła się konferencja WaysConf

Jeszcze kilka lat temu konferencja DesignWays kojarzyła się głównie z projektowaniem. Dziś, jako WaysConf, skupia wokół siebie projektantów, researcherów, product managerów i liderów zespołów odpowiedzialnych za rozwój produktów cyfrowych. O tym, dlaczego konferencje technologiczne wciąż wygrywają z webinarami, jak zmieniają się oczekiwania uczestników oraz jakie wyzwania stawia przed branżą sztuczna inteligencja, dla theprotocol.it opowiada Tomek Osowski, organizator WaysConf.
https://cms.pracuj.pl/content/uploads/2026/09/Artykul-cover-1920-x-800-px-1-1024x427.jpg

theprotocol.it: Jak wyglądała droga od DesignWays do WaysConf? Co stało za decyzją o transformacji marki i formuły wydarzenia?

Tomek Osowski: Po dwóch, trzech edycjach doszło do nas, że to, o czym rozmawiamy na konferencji, wykracza już daleko poza sam design. Coraz więcej miejsca zajmowały badania, decyzje produktowe, współpraca w zespołach i to, jak w ogóle tworzyć produkty cyfrowe, które mają sens. Nazwa zaczęła nas po prostu ograniczać.

Chcieliśmy, żeby osoba zajmująca się produktem czy researchem też od razu wiedziała, że to jest miejsce dla niej. Bo w praktyce te osoby pracują nad tym samym produktem, tylko patrzą na niego z różnych perspektyw. I właśnie takie spotkanie perspektyw chcieliśmy rozwijać.

To była główna motywacja do zmiany nazwy. Z perspektywy czasu widzę, że to była dobra decyzja. Design nadal jest bardzo ważną częścią WaysConf, ale dzisiaj mamy więcej przestrzeni, żeby rozmawiać o całej drodze: od zrozumienia problemu do stworzenia i rozwijania produktu.

Razem z tym rozwijała się formuła wydarzenia, z większą przestrzenią na dyskusje, pracę w mniejszych grupach i wymianę doświadczeń.

theprotocol.it: Co dziś najbardziej odróżnia WaysConf od dziesiątek innych wydarzeń technologicznych i biznesowych?

Tomek Osowski: Przede wszystkim bardzo konkretna grupa docelowa. Skupiamy się na osobach, które tworzą i rozwijają produkty cyfrowe: projektantach, researcherach, product managerach i liderach tych zespołów. Świadomie ograniczyliśmy zakres programu. Sprzedaż, marketing czy tematy stricte programistyczne nie są jego głównym kierunkiem.

Dzięki temu możemy wejść głębiej w problemy, z którymi nasi uczestnicy rzeczywiście mierzą się w pracy. Z mojej perspektywy wydarzeń, które łączą te obszary w takiej formule, nadal jest stosunkowo niewiele.

Drugą rzeczą jest różnorodność. Możesz co godzinę wejść trochę do innego świata: posłuchać o projektowaniu, później spojrzeć na problem oczami researchera, a następnie porozmawiać o decyzjach produktowych.

Do tego dochodzą sesje interaktywne, masterclassy i rozmowy w mniejszych grupach. Każdy może ułożyć sobie własny dzień, zależnie od tego, czego potrzebuje. Dla mnie duża wartość jest właśnie w tym, że wychodzisz poza perspektywę swojego stanowiska.

theprotocol.it: Jak zmieniły się oczekiwania uczestników na przestrzeni ostatnich lat?

Tomek Osowski: Przede wszystkim zmienił się rynek, a razem z nim osoby, które do nas przyjeżdżają. Na wcześniejszych edycjach bardzo mocno widzieliśmy agencje i firmy outsourcingowe. W ostatnich latach coraz częściej spotykamy ludzi pracujących wewnątrz organizacji produktowych, także w polskich zespołach międzynarodowych firm. Widzimy to również po naszych partnerach.

To zmienia sposób rozmowy. Kiedy odpowiadasz za produkt przez dłuższy czas, interesuje cię także to, co wydarzy się po wdrożeniu: czy ktoś z tego korzysta, czy rozwiązanie działa, co trzeba poprawić i jak przekonać organizację do kolejnych decyzji.

Mam poczucie, że kilka lat temu łatwiej było przyciągnąć uwagę samym dobrym wizualnie projektem. Dzisiaj oczekiwania są szersze. Ludzie chcą wiedzieć, jaki problem rozwiązano, dlaczego wybrano taką drogę i co z tego wynikło. Potrzebują też konkretów: co mogą przenieść do swojego zespołu, co sprawdziło się w podobnej sytuacji i czego lepiej uniknąć. Sam ładny efekt końcowy już nie wystarcza.

theprotocol.it: Patrząc na rozmowy prowadzone na WaysConf, jakie największe wyzwania stoją dziś przed branżą technologiczną?

Tomek Osowski: Mam wrażenie, że nikt nie jest w pełni przygotowany na skalę zmian związanych z AI. Wszyscy próbujemy zrozumieć, w którym kierunku to idzie, a jednocześnie normalnie pracować, prowadzić zespoły i podejmować decyzje. Co miesiąc pojawia się coś, co każe nam na nowo przemyśleć sposób pracy.

Jest w tym dużo ciekawości, ale też obawy. O swoją rolę, o kompetencje, o to, czy nadążamy. Trudno planować rozwój na kilka lat, kiedy nie jesteśmy pewni, jak za rok będzie wyglądać część naszych codziennych zadań.

Dla mnie dużym wyzwaniem jest odróżnienie tego, co rzeczywiście pomaga, od tego, co po prostu dobrze wygląda w prezentacji. Samo wdrożenie AI nie daje jeszcze odpowiedzi na pytanie, czy tworzymy lepszy produkt. Nadal trzeba rozumieć użytkownika, umieć ocenić rezultat i wziąć odpowiedzialność za decyzję. Myślę, że właśnie o tym potrzebujemy dzisiaj rozmawiać dużo bardziej otwarcie, także przyznając, że czegoś jeszcze nie wiemy.

theprotocol.it:Czy w czasach webinarów, podcastów i AI tradycyjne konferencje nadal mają przewagę?

Tomek Osowski: Jednej rzeczy jestem absolutnie pewien: ludzie potrzebują kontaktu.
Potrzebują spotkań i miejsca, w którym mogą wymienić się wiedzą, ale też emocjami, doświadczeniami czy wątpliwościami. Tego nie zastąpi żaden webinar ani podcast.

Śmiem twierdzić, że jeśli chodzi wyłącznie o ilość przyswojonej wiedzy, to dobrze dobrany kurs albo kilka godzin materiałów w internecie mogą dać więcej niż dzień na konferencji. Na wydarzeniu część czasu spędzasz przecież na rozmowach, poznawaniu ludzi czy przypadkowych spotkaniach. Tylko że to też jest ogromna część jego wartości.

Możesz dopytać prelegenta o własną sytuację, poznać osobę, która mierzy się z podobnym problemem, albo usłyszeć szczerą historię, która nigdy nie trafiłaby do publicznej prezentacji. Czasem jedna taka rozmowa zostaje z tobą na dłużej niż kilka wystąpień. Dlatego konferencja powinna tworzyć warunki do tych spotkań. Sama scena i dobry program to dzisiaj część zadania organizatora.

theprotocol.it:W jaki sposób rozwój AI zmienia konferencje technologiczne i czego uczestnicy będą oczekiwać od takich wydarzeń za kilka lat?

Tomek Osowski: Myślę, że AI jeszcze mocniej podniesie poprzeczkę. Skoro podstawowe informacje, podsumowania czy przegląd narzędzi można dostać niemal od ręki, uczestnik będzie oczekiwał od konferencji czegoś więcej. Przede wszystkim doświadczenia ludzi, którzy rzeczywiście coś zrobili i potrafią opowiedzieć, jak to wyglądało w praktyce.

Coraz większą wartość będą miały pytania o konkretny kontekst: co zadziałało w waszym zespole, co się nie udało, gdzie musieliście zmienić podejście i jakie były konsekwencje. Chciałbym, żeby było więcej miejsca na taką szczerość. Przy AI bardzo łatwo pokazać efektowny przykład, znacznie trudniej opowiedzieć o kilku miesiącach codziennej pracy z tym rozwiązaniem.

Spodziewam się też większych oczekiwań wobec interakcji: pracy na własnym problemie, dyskusji w małej grupie czy bezpośredniego kontaktu z ekspertami. Dla organizatorów to będzie oznaczało jeszcze większą pracę nad doborem tematów, ludzi i formatów. Przy takim tempie zmian trzeba szukać treści, które pozostaną przydatne również wtedy, gdy za miesiąc pojawi się kolejne narzędzie.

theprotocol.it: Gdybyś miał wskazać jeden trend, który najmocniej wpłynie na branżę technologiczną w ciągu najbliższych lat, co by to było i dlaczego?

Tomek Osowski: Oczywiście AI. Tutaj trudno wskazać coś innego. Ta zmiana już się dzieje i moim zdaniem będzie coraz głębiej wpływać na sposób, w jaki tworzymy produkty i organizujemy pracę.

Najciekawsze jest dla mnie to, jak może zmienić się zakres odpowiedzialności poszczególnych osób. Projektant może szybciej sprawdzić pomysł w działającym prototypie, a mały zespół przetestować rozwiązanie, które wcześniej wymagało znacznie większego nakładu pracy. Myślę, że granice między rolami będą się przez to coraz bardziej przesuwać.

Jednocześnie łatwość tworzenia kolejnych rzeczy sprawi, że jeszcze ważniejszy będzie wybór tego, co w ogóle warto robić. Jeśli możemy produkować szybciej i więcej, musimy umieć ocenić, czy to komukolwiek jest potrzebne. I tutaj znowu wracamy do rozumienia problemów, rozmów z użytkownikami i dobrych decyzji produktowych. Technologia daje nam nowe możliwości, ale ktoś nadal musi wiedzieć, po co z nich korzysta.

theprotocol.it: Tomek, dziękujemy za rozmowę i gratulujemy kolejnej udanej edycji konferencji.
Sprawdźcie jak było. 

the:protocol © 2026 Grupa Pracuj S.A.