ChatGPT, czy inna odsłona modelu językowego lub innego uczenia maszynowego, jest i będzie. Mało tego, z każdą iteracją będzie coraz bardziej zaawansowany, a m. in. za jego sprawą przyszłość zbliża się do nas z prędkością światła. Truizm? Być może tak, ale z drugiej strony nie kojarzę kiedy ostatnio pojawiło się narzędzie, które miałoby tak rewolucyjny potencjał transformacji sztuki Product Managementu. Więc patrzę na to światło i trzymam kciuki, żeby tylko to nie było światło pociągu. W tunelu.
Są momenty, gdy trochę tak się czuję. Jakby miał mnie zaraz zmieść z planszy pociąg zmian, do którego dostosować się nie mam wystarczająco dużo czasu. W social media nagle zaroiło się od specjalistów z kilkuletnim stażem w AI. Oferują mi te wszystkie genialne pomysły i rady z taką pewnością, jakby siedzieli w temacie z dekadę. I nie ważne, że jeszcze niedawno zaczynali karierę, jako blogerzy technologiczni, przebranżawiając się z blogerów sportowych, czy kulinarnych. Nie ważne też, że kilka miesięcy temu duża część tych wszystkich speców nie bardzo nawet wiedziała, że taki GPT się zbliża, ale już najlepiej wiedzą, jak to to przeora cały krajobraz rynku pracy.
Aż chciałoby się zacytować Łonę:
Stoję w miejscu, gdzie sprawy trudne w moment stają się łatwe
Wszystko lśni rozświetlone jaskrawym światłem
Mam zagadkę z tym gdzie jestem, więc pytam i patrzę
Ale wszyscy i tak chcą przekonać mnie, że tkwię tu od zawsze
Idę i mijam tych, co chcą mi wcisnąć
To co by tylko przyszło mi na myśl
Więc tym samym mają tutaj wszystko
Półki pełne tak, że bardziej się nie da
Toną w tym czego tak cholernie mi trzeba
(...)
Milion przedmiotów w milionie opakowań
Z resztą jedno biorę
Ale zamiast wzorem poprzedników
W porę położyć je obok innych w koszyku
Ja nieopatrznie przez maluteńki otwór
Zaglądam do środka - nie ma nic w środku
Ale dobra (myślę sobie), chowam sarkazm do kieszeni i sprawdzę, co o tym myślą jacyś ludzie z dorobkiem. Patrzę, a tam:
Badum-tss! Wyobraź sobie to całe planowanie sprintów bez marudzących (lub milczących) inżynierów i inżynierek, te refinementy, na których nie ma osób, przed którymi musisz udawać, że rozumiesz o czym jest mowa, te retrospektywy bez szukania kompromisów… Tylko Ty i Twoje prompty. Właśnie - prompty. Okazało się, że są też tacy, którzy mówią, że już wkrótce skrót PM będzie się rozwijał nieco inaczej…
Na szczęście z opresji ratuje mnie Niels Bohr i jego nieśmiertelny cytat “Przewidywanie jest bardzo trudne, szczególnie jeśli idzie o przyszłość.” Dlatego (znów sobie myślę) może skupię się na “tu i teraz” i przeczytam zylion postów o tym, jak używać AI w codziennej pracy Product Managera/Managerki. Żebyście Wy nie musieli.
Product Management feat. AI
AI w życiu Product Managera lub Managerki ma dwa konteksty - jako narzędzie wspierające codzienną pracę, oraz jako produkt/ficzer sam w sobie. Dzisiaj skupię się na tym pierwszym wcieleniu. Poniżej znajdziecie wskazówki, jak w praktyce możecie próbować wykorzystać tę fascynującą technologię, do ułatwienia sobie życia. Część z nich sprawdziłem sam, część ukradłem od mądrzejszych od siebie. Smacznego!
Analiza rynku
Jakiś czas temu zacząłem współpracę z zespołem rozwijającym produkt z kompletnie obcej mi branży, więc stanąłem przed wyzwaniem, jak dowiedzieć się więcej o tym nowym rynku i jego krajobrazie konkurencyjnym. Już po 15 minutach i kilku podstawowych pytaniach miałem o wiele lepszy przegląd sytuacji. Następne prompty odsłoniły przede mną najnowsze trendy, patterny i co ciekawsze use cases, a na koniec skusiłem się jeszcze na poproszenie o przedstawienie wizji rozwoju tego rynku w ciągu następnych kilku lat. I wiecie co? Jak na razie nikt “z branży” nie powiedział mi, żeby to były głupoty. Nie zmyślam.

