Wszystko potrzebuje energii do istnienia. Internet i produkty cyfrowe nie są tutaj wyjątkiem. Sama potrzeba energii do istnienia cyfrowych technologii oczywiście nie jest taka zła. Należałoby zatem przyjrzeć się bardziej temu, w jaki sposób ta energia powstała, ponieważ to ona jest tutaj głównym winowajcą i to w trakcie jej tworzenia powstają olbrzymie ilości CO2 uwalniającego się do atmosfery.
Cyfrowość nie istnieje bez elektryczności. Bez niej nie ma internetu, nie da się włączyć komputera, routera, telewizora ani naładować żadnych urządzeń elektronicznych. Centra danych również nie działają bez prądu. Istnienie sektora IT zależy od energii, nawet jeśli wydaje się wytwarzać niematerialne źródła i usługi.
Podczas każdej produkcji energii i elektryczności zasilającej technologie cyfrowe generowane są gazy cieplarniane. Powstają one m.in. wtedy, gdy energia elektryczna jest tworzona w trakcie spalania paliw kopalnych i gdy niektóre chemikalia są wytwarzane lub używane.
Tak więc z perspektywy sieci CO2 jest emitowany nie tylko wtedy, gdy włączamy urządzenia, których potrzebujemy do surfowania po sieci. Każdy transfer danych ma swój ślad węglowy.
Najważniejsze czynniki emisji CO2 w sektorze IT
Transfer danych
Jest to najbardziej istotny czynnik przyczyniający się do emisji CO2 związanej z Internetem i stanowi od 30% do 50% całości generowanych gazów cieplarnianych. Cyfrowe dane są wszędzie! Internet to dane. Każdego dnia użytkownicy i właściciele stron internetowych tworzą ponad 2,5 tryliona bajtów danych. Szacuje się, że do 2020 roku na każdą sekundę przypada 1,7 MB danych na każdą osobę na ziemi. To naprawdę sporo!
Według szacunków, przesyłając 1 GB danych, wytwarzamy 3 kg CO2. Jest to równoznaczne z przejechaniem ponad 11 km samochodem, więc gdy ten wynik pomnożymy przez miliardy ludzi na całym świecie, powstanie zatrważająca suma zanieczyszczeń.
Oczywiście aktywnością w sieci emitującą najwięcej CO2 jest przesyłanie strumieniowe filmów. Na ten przykład jedna godzina strumieniowego przesyłania filmów w serwisie Netflix w 2020 r. emitowała około 100 gram CO2.
Jednym z kluczowym czynników emisji dwutlenku węgla poprzez strony internetowe jest ich waga – a więc ilość zawartych w nich danych. Możemy obliczyć ślad węglowy stron internetowy, biorąc pod uwagę kilka czynników, o których nieco poniżej.
Zazwyczaj nie jesteśmy świadomi tego, ile waży strona internetowa, nie mówiąc już o tym, ile CO2 ona emituje. W Dodonut - agencji projektującej ekologiczne, zrównoważone strony internetowe osiągnęliśmy na stronie głównej emisję na poziomie 0,04g CO2 podczas jednego wyświetlenia strony. Jako świadoma marka promująca zrównoważone podejście do projektowania i tworzenia stron internetowych z dumą dzielimy się naszymi wynikami w stopce. Wiele innych świadomych firm robi to samo na swoich stronach. Dlaczego jesteśmy dumni z tych wyników? Niektórzy powiedzieliby, że nie ma się czym chwalić, jeśli chodzi o emisję CO2. Jednak, kiedy porównamy nasz ślad węglowy z emisją CO2 przeciętnej strony internetowej, która generuje 0,4392 g CO2, myślę, że możemy śmiało powiedzieć, że robimy wszystko, co w naszej mocy.
Czy te wielkości śladu węglowego mają w ogóle jakieś znaczenie? Z pomocą przychodzą nam tutaj analogie obrazujące m.in., że dla średniej wielkości strony internetowej kompensata śladu węglowego musiałaby obejmować posadzenie 2,5 drzewa (i to już dojrzałego, mającego od 15 do 35 lat, które jest w stanie w pełni swojej mocy oczyszczać powietrze z CO2). Oczywiście, możemy i wręcz zachęcamy do sadzenia drzew, kompensowania śladu węglowego, czy też wspierania organizacji ekologicznych, które walczą ze zmianami klimatycznymi. Warto jednak zwrócić się w kierunku źródła tych zanieczyszczeń i zastanowić się, co możemy zrobić jeszcze lepiej, żeby zredukować emisję gazów cieplarnianych, a tym samym zminimalizować nasz negatywny wpływ na środowisko.
Obecnie strony internetowe są coraz cięższe. Wręcz opanowała je epidemia cyfrowej otyłości. Średnia waga strony internetowej z 2017 roku, w 2020 roku wzrosła o 30 proc. Czy to oznacza, że taka strona jest atrakcyjniejsza i lepiej działająca? Bynajmniej nie. Zwykle te najcięższe strony reprezentują fantazyjne, intrygujące karuzele, przepełnione wizualnie formy ze źle zoptymalizowanymi plikami i obrazami oraz słabym UX. Wprawdzie mogą one wyglądać atrakcyjnie, w rzeczywistości jednak są wolne, przeciążone i całkowicie niedostępne cyfrowo. W prześmiewczy sposób ten trend przepełnienia strony efektami wizualnymi i pustymi, żenującymi treściami, a także wodzącymi nas za nos “dark patternami” obrazuje Brad Frost na stronie www.deathtobullshit.com, na którym wspomniany “bullshit” można włączać i wyłączać.
Projektowanie i programowanie stron internetowych z myślą o ich zrównoważonym rozwoju i wydajności może pomóc w przezwyciężeniu tego trendu zwiększania wagi stron internetowych, a tym samym generowaniu olbrzymiej ilości dwutlenku węgla w sieci.
Transfer danych jest czynnikiem, na który można wpływać wielotorowo. Z jednej strony, co jest szczególnie podkreślane w kontekście tego artykułu, właściciele i twórcy stron internetowych mogą szukać bardziej zrównoważonego sposobu na ich rozwój i hosting. Mogą to robić zarówno z agencjami deweloperskimi i web designowymi, które specjalizują się w tych tematach, jak i samodzielnie poszukiwać coraz bardziej powiększającej się literatury na ten temat i narzędzi dostępnych w internecie.
Z drugiej strony użytkownicy powinni być również świadomi własnego wpływu podczas surfowania w Internecie, klikania lub stukania w następny obraz, odtwarzania kolejnego filmu oraz wysyłania i odbierania wiadomości e-mail. Czy nie byłoby piękną, choć utopijną ideą, gdyby każdy z nas, niczym na diecie redukcyjnej, założył swój własny budżet na dane cyfrowe, które jest w stanie dziennie czy tygodniowo zużyć, a tym samym ograniczyć ilość energii potrzebnej do ich istnienia i działania?
Hosting i centra danych
Centra danych przechowują informacje przed wysłaniem ich do urządzeń, dzięki czemu użytkownicy mogą szybko uzyskać do nich dostęp. Centra te wymagają dużej ilości energii do działania oraz chłodzenia oraz infrastruktury do utrzymania, co powoduje, że emitują ogromne ilości CO2.
W związku z wykładniczym wzrostem zapotrzebowania na cyfrowe technologie, centra danych stały się jednym z najszybciej rosnących źródeł zapotrzebowania na energię elektryczną na świecie. A ponieważ większość światowej energii niestety nadal jest wytwarzana przez spalanie paliw kopalnych, sposób ich utrzymywania staje się również największym wyzwaniem w ograniczaniu emisji dwutlenku węgla.
Nie jesteśmy w stanie uniknąć tych gigantycznych serwerów.
Każda firma, od wielkich korporacji, takich jak Meta czy Google, po małe firmy, które prowadzą swoje strony internetowe, potrzebuje serwera w Internecie, który pobiera energię z sieci elektrycznej 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Ich zapotrzebowanie na energię elektryczną zasilaną głównie z paliw kopalnych powoduje powstawanie ogromnych ilości CO2.
“Jest to ważne, ponieważ według posta z 2013 r. w New York Times cyfrowe magazyny zużywają około 30 miliardów watów energii elektrycznej, mniej więcej tyle samo, co 30 elektrowni jądrowych. Pojedyncze centrum danych może zużywać tyle energii elektrycznej, co małe miasto”. Tim Frick"Designing for Sustainability: A Guide to Building Greener Digital Products and Services," 2016
Odwołując się do tego samego artykułu Jamesa Glanza w “New York Times”, Tim Frick przywołał kolejne szacunki, według których centra danych zużywają od 6 do 12% całkowitej energii elektrycznej do zasilania swoich serwerów. Reszta służy głównie do chłodzenia serwerów, utrzymywania ich w stanie nieaktywnym i ochrony przed przepięciami. Oznacza to, że centra danych mogą mniej lub bardziej marnować 90% zużytej energii elektrycznej.
Niestety, tylko niewielki procent z nich korzysta z energii odnawialnej. Poszczególni użytkownicy nie mają na to wpływu. W większości nie są świadomi tego, jaki rodzaj energii jest wykorzystywany do zasilania serwera, na którym jest umieszczona przeglądana strona internetowa. Jest to jednak istotny punkt startu dla świadomych projektantów, programistów oraz właścicieli stron internetowych i aplikacji, którzy mogą wybrać, czy ich produkt będzie działał na serwerze zasilanym tradycyjną energią z paliw kopalnych, czy na zielonym hostingu, opierającym się na zielonej, odnawialnej energii.
