Ślad węglowy produktu cyfrowego. W jaki sposób strony internetowe emitują CO2?

Bez wątpienia, przemysł IT zmienia pozytywnie rzeczywistość. Usprawnia nasze życie, czyni świat bliższym i bardziej otwartym. Znosi dystans w dostępie do wiedzy i wymiany myśli. Wydawałoby się, że produktowi tego przemysłu, jakim jest internet, niewiele można zarzucić. Jednak, jeśli spojrzymy na internet od strony ekologii i produkowanej ilości CO2, uświadomimy sobie, że i ten obszar wymaga wiele usprawnień.
https://cms.pracuj.pl/content/uploads/2023/06/zerodigitalwaste2.jpg

Wszystko potrzebuje energii do istnienia. Internet i produkty cyfrowe nie są tutaj wyjątkiem. Sama potrzeba energii do istnienia cyfrowych technologii oczywiście nie jest taka zła. Należałoby zatem przyjrzeć się bardziej temu, w jaki sposób ta energia powstała, ponieważ to ona jest tutaj głównym winowajcą i to w trakcie jej tworzenia powstają olbrzymie ilości CO2 uwalniającego się do atmosfery.

Cyfrowość nie istnieje bez elektryczności. Bez niej nie ma internetu, nie da się włączyć komputera, routera, telewizora ani naładować żadnych urządzeń elektronicznych. Centra danych również nie działają bez prądu. Istnienie sektora IT zależy od energii, nawet jeśli wydaje się wytwarzać niematerialne źródła i usługi.

Podczas każdej produkcji energii i elektryczności zasilającej technologie cyfrowe generowane są gazy cieplarniane. Powstają one m.in. wtedy, gdy energia elektryczna jest tworzona w trakcie spalania paliw kopalnych i gdy niektóre chemikalia są wytwarzane lub używane.
Tak więc z perspektywy sieci CO2 jest emitowany nie tylko wtedy, gdy włączamy urządzenia, których potrzebujemy do surfowania po sieci. Każdy transfer danych ma swój ślad węglowy.

Najważniejsze czynniki emisji CO2 w sektorze IT

Transfer danych

Jest to najbardziej istotny czynnik przyczyniający się do emisji CO2 związanej z Internetem i stanowi od 30% do 50% całości generowanych gazów cieplarnianych. Cyfrowe dane są wszędzie! Internet to dane. Każdego dnia użytkownicy i właściciele stron internetowych tworzą ponad 2,5 tryliona bajtów danych. Szacuje się, że do 2020 roku na każdą sekundę przypada 1,7 MB danych na każdą osobę na ziemi. To naprawdę sporo!

Według szacunków, przesyłając 1 GB danych, wytwarzamy 3 kg CO2. Jest to równoznaczne z przejechaniem ponad 11 km samochodem, więc gdy ten wynik pomnożymy przez miliardy ludzi na całym świecie, powstanie zatrważająca suma zanieczyszczeń.
Oczywiście aktywnością w sieci emitującą najwięcej CO2 jest przesyłanie strumieniowe filmów. Na ten przykład jedna godzina strumieniowego przesyłania filmów w serwisie Netflix w 2020 r. emitowała około 100 gram CO2.
Jednym z kluczowym czynników emisji dwutlenku węgla poprzez strony internetowe jest ich waga – a więc ilość zawartych w nich danych. Możemy obliczyć ślad węglowy stron internetowy, biorąc pod uwagę kilka czynników, o których nieco poniżej.

Zazwyczaj nie jesteśmy świadomi tego, ile waży strona internetowa, nie mówiąc już o tym, ile CO2 ona emituje. W Dodonut - agencji projektującej ekologiczne, zrównoważone strony internetowe osiągnęliśmy na stronie głównej emisję na poziomie 0,04g CO2 podczas jednego wyświetlenia strony. Jako świadoma marka promująca zrównoważone podejście do projektowania i tworzenia stron internetowych z dumą dzielimy się naszymi wynikami w stopce. Wiele innych świadomych firm robi to samo na swoich stronach. Dlaczego jesteśmy dumni z tych wyników? Niektórzy powiedzieliby, że nie ma się czym chwalić, jeśli chodzi o emisję CO2. Jednak, kiedy porównamy nasz ślad węglowy z emisją CO2 przeciętnej strony internetowej, która generuje 0,4392 g CO2, myślę, że możemy śmiało powiedzieć, że robimy wszystko, co w naszej mocy.

Czy te wielkości śladu węglowego mają w ogóle jakieś znaczenie? Z pomocą przychodzą nam tutaj analogie obrazujące m.in., że dla średniej wielkości strony internetowej kompensata śladu węglowego musiałaby obejmować posadzenie 2,5 drzewa (i to już dojrzałego, mającego od 15 do 35 lat, które jest w stanie w pełni swojej mocy oczyszczać powietrze z CO2). Oczywiście, możemy i wręcz zachęcamy do sadzenia drzew, kompensowania śladu węglowego, czy też wspierania organizacji ekologicznych, które walczą ze zmianami klimatycznymi. Warto jednak zwrócić się w kierunku źródła tych zanieczyszczeń i zastanowić się, co możemy zrobić jeszcze lepiej, żeby zredukować emisję gazów cieplarnianych, a tym samym zminimalizować nasz negatywny wpływ na środowisko.

Obecnie strony internetowe są coraz cięższe. Wręcz opanowała je epidemia cyfrowej otyłości. Średnia waga strony internetowej z 2017 roku, w 2020 roku wzrosła o 30 proc. Czy to oznacza, że taka strona jest atrakcyjniejsza i lepiej działająca? Bynajmniej nie. Zwykle te najcięższe strony reprezentują fantazyjne, intrygujące karuzele, przepełnione wizualnie formy ze źle zoptymalizowanymi plikami i obrazami oraz słabym UX. Wprawdzie mogą one wyglądać atrakcyjnie, w rzeczywistości jednak są wolne, przeciążone i całkowicie niedostępne cyfrowo. W prześmiewczy sposób ten trend przepełnienia strony efektami wizualnymi i pustymi, żenującymi treściami, a także wodzącymi nas za nos “dark patternami” obrazuje Brad Frost na stronie www.deathtobullshit.com, na którym wspomniany “bullshit” można włączać i wyłączać.

Projektowanie i programowanie stron internetowych z myślą o ich zrównoważonym rozwoju i wydajności może pomóc w przezwyciężeniu tego trendu zwiększania wagi stron internetowych, a tym samym generowaniu olbrzymiej ilości dwutlenku węgla w sieci.
Transfer danych jest czynnikiem, na który można wpływać wielotorowo. Z jednej strony, co jest szczególnie podkreślane w kontekście tego artykułu, właściciele i twórcy stron internetowych mogą szukać bardziej zrównoważonego sposobu na ich rozwój i hosting. Mogą to robić zarówno z agencjami deweloperskimi i web designowymi, które specjalizują się w tych tematach, jak i samodzielnie poszukiwać coraz bardziej powiększającej się literatury na ten temat i narzędzi dostępnych w internecie.

Z drugiej strony użytkownicy powinni być również świadomi własnego wpływu podczas surfowania w Internecie, klikania lub stukania w następny obraz, odtwarzania kolejnego filmu oraz wysyłania i odbierania wiadomości e-mail. Czy nie byłoby piękną, choć utopijną ideą, gdyby każdy z nas, niczym na diecie redukcyjnej, założył swój własny budżet na dane cyfrowe, które jest w stanie dziennie czy tygodniowo zużyć, a tym samym ograniczyć ilość energii potrzebnej do ich istnienia i działania?

Hosting i centra danych

Centra danych przechowują informacje przed wysłaniem ich do urządzeń, dzięki czemu użytkownicy mogą szybko uzyskać do nich dostęp. Centra te wymagają dużej ilości energii do działania oraz chłodzenia oraz infrastruktury do utrzymania, co powoduje, że emitują ogromne ilości CO2.

W związku z wykładniczym wzrostem zapotrzebowania na cyfrowe technologie, centra danych stały się jednym z najszybciej rosnących źródeł zapotrzebowania na energię elektryczną na świecie. A ponieważ większość światowej energii niestety nadal jest wytwarzana przez spalanie paliw kopalnych, sposób ich utrzymywania staje się również największym wyzwaniem w ograniczaniu emisji dwutlenku węgla.
Nie jesteśmy w stanie uniknąć tych gigantycznych serwerów.

Każda firma, od wielkich korporacji, takich jak Meta czy Google, po małe firmy, które prowadzą swoje strony internetowe, potrzebuje serwera w Internecie, który pobiera energię z sieci elektrycznej 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Ich zapotrzebowanie na energię elektryczną zasilaną głównie z paliw kopalnych powoduje powstawanie ogromnych ilości CO2.

“Jest to ważne, ponieważ według posta z 2013 r. w New York Times cyfrowe magazyny zużywają około 30 miliardów watów energii elektrycznej, mniej więcej tyle samo, co 30 elektrowni jądrowych. Pojedyncze centrum danych może zużywać tyle energii elektrycznej, co małe miasto”. Tim Frick"Designing for Sustainability: A Guide to Building Greener Digital Products and Services," 2016

Odwołując się do tego samego artykułu Jamesa Glanza w “New York Times”, Tim Frick przywołał kolejne szacunki, według których centra danych zużywają od 6 do 12% całkowitej energii elektrycznej do zasilania swoich serwerów. Reszta służy głównie do chłodzenia serwerów, utrzymywania ich w stanie nieaktywnym i ochrony przed przepięciami. Oznacza to, że centra danych mogą mniej lub bardziej marnować 90% zużytej energii elektrycznej.

Niestety, tylko niewielki procent z nich korzysta z energii odnawialnej. Poszczególni użytkownicy nie mają na to wpływu. W większości nie są świadomi tego, jaki rodzaj energii jest wykorzystywany do zasilania serwera, na którym jest umieszczona przeglądana strona internetowa. Jest to jednak istotny punkt startu dla świadomych projektantów, programistów oraz właścicieli stron internetowych i aplikacji, którzy mogą wybrać, czy ich produkt będzie działał na serwerze zasilanym tradycyjną energią z paliw kopalnych, czy na zielonym hostingu, opierającym się na zielonej, odnawialnej energii.

Urządzenia, kable, baterie i… kolejne nowe urządzenia

Same urządzenia również zużywają dużo energii elektrycznej, gdy są w użyciu, ponieważ potrzebują baterii do działania i kabli łączących ich z Internetem. Wizja, w której łączymy się z siecią za pośrednictwem naszego mózgu, póki co pozostaje powtarzalnym motywem filmów science-fiction. Nadal potrzebujemy urządzeń elektronicznych do odwiedzania stron internetowych, pobierania i przesyłania danych, wysyłania wiadomości e-mail i oglądania filmów na platformach streamingowych. A obecnie tych urządzeń jest coraz więcej: to już nie tylko komputery PC, laptopy, tablety, smartfony czy czytniki ebooków, ale także Smart TV, inteligentne lodówki, smart glasses czy smartwatche.

Bez znaczenia, które z tych urządzeń wykorzystujesz. Za każdym razem, gdy łączysz je z Internetem, wykorzystuje ono dane i jest zasilane energią, która jest przyczyną emisji CO2. Nawet jeśli działa na wcześniej naładowanym akumulatorze, w jakiś sposób musi akumulować energię. Ilość energii zależy również od tego, ile urządzeń mamy połączonych ze sobą. Oznacza to, że ​​generujemy więcej CO2, gdy komputer jest podłączony do monitora, drukarki, klawiatury, czy smartfon do słuchawek Bluetooth.

Różne urządzenia potrzebują różnej wielkości energii elektrycznej do pracy i przesyłania danych. Stare urządzenia mogą również emitować więcej energii niż nowsze. Oznacza to, że są one odpowiedzialne za emisję jeszcze większej ilości CO2 niż nowsze urządzenia.
Ale nie tylko to ma wpływ na emisję gazów cieplarnianych. W końcu też każde z urządzeń musiało być jakoś wyprodukowane, a wszystkie ich wytworzone części: od procesorów, po baterie i kable wyemitowały odpowiednią ilość CO2.
Krytycznym czynnikiem jest tutaj nasze zachowanie konsumpcyjne. Czy na pewno potrzebujemy nowego laptopa lub smartfona, podczas gdy stary nadal działa poprawnie? Jak wynika z badań, naturalny cykl życia laptopa i jego użytkowania to 3 lata w przypadku firm i 5 lat w przypadku osób fizycznych.

Przyczyną tego zjawiska jest najczęściej potrzeba użytkowników bycia otoczonym najnowszymi modelami, jak i elektronicznymi gadżetami. Okazuje się jednak, że deweloperzy, projektanci, właściciele stron internetowych i aplikacji również mają na to wpływ, ponieważ:

“(...) jeśli budujemy aplikacje webowe, które wymagają od użytkownika nowoczesnych, wydajnych urządzeń, ludzie znacznie częściej wyrzucają stare urządzenia. Jest to nie tylko szkodliwe dla środowiska, ale także nieproporcjonalnie obciąża najbiedniejszych w społeczeństwie”.Tom Greenwood„Sustainable Web Design”, 2021

Projektowanie i budowanie stron internetowych, które nikogo nie zmuszają do zakupu najnowszego urządzenia, może przyczynić się do zmniejszenia emisji CO2.

Sposób, w jaki korzystamy z sieci i stron internetowych

Ostatecznie zawsze istnieje ten czynnik zależny wyłącznie od użytkowników. To, jakie są ich zwyczaje i zachowania podczas korzystania z urządzeń i surfowania po sieci ma niebagatelne znaczenie na zmiany klimatyczne. Od użytkowników końcowych zależy, w jaki sposób korzystają z internetu: począwszy od przesyłania strumieniowego filmów (co wymaga dużo przepustowości), pobierania plików (co zajmuje dużo miejsca w pamięci), zakupów online (co oznacza więcej dostaw) po granie w gry online (co przekłada się na większe zużycie danych).

Niezależnie od tego, czy jesteś programistą, przedsiębiorcą, nastolatkiem oglądającym Youtuberów, handlowcem czy studentem przygotowującym się do egzaminów, prawdopodobnie jesteś również użytkownikiem końcowym. Dlatego możesz zadać sobie te i wiele podobnych pytań, które pomogą ci przemyśleć, czy jesteś uważnym i świadomym użytkownikiem:

  • Czy subskrybujesz newslettery, których nigdy nie czytałeś/aś?
  • Czy tracisz czas na nieświadomym scrollowaniu mediów społecznościowych?
  • Czy jesteś uzależniony od oglądania coraz to nowszych seriali na platformach streamingowych?
  • Czy odtwarzasz muzykę wyłącznie ze streamingu typu Spotify, czy korzystasz z płyt CD, winyli i plików muzycznych, które kupiłeś/aś i zebrałeś/aś w poprzednich latach?

To pytania, które śmiało może zadać sobie każdy z nas, żeby przyjrzeć się swojemu zachowaniu i zrewidować je w celu oceny, jak bardzo przyjazne czy też nieprzyjazne są one dla środowiska i naszej planety. Wzięcie pod uwagę wszystkich wspomnianych czynników zarówno w indywidualnej konsumpcji i obiegu internetowych danych, jak i korporacyjnym, pozwoli nam bardziej świadomie patrzeć na cyfrowość i podejmować w jej kontekście bardziej zrównoważone, odpowiedzialne działania.

the:protocol © 2026 Grupa Pracuj S.A.