Historyczny moment
Obrazy z Marsa były transmitowane na żywo na kanale ESA na YouTubie. Oczywiście, prędkość światła narzuca pewne ograniczenia – zawsze jesteśmy „spóźnieni” względem tego, co dzieje się na odległych planetach. Mimo to była to, jak dotąd, relacja z Marsa najbardziej podobna do tych "na żywo". Co 50 sekund widzowie mogli podziwiać nowe zdjęcia, przesyłane bezpośrednio z pokładowej kamery VMC (monitorującej wizualnie) sondy Mars Express.
Kamera VMC, nazywana Mars Webcam, nie była pierwotnie zaprojektowana do takich działań. Jej zadaniem było monitorowanie oddzielenia lądownika Beagle 2 od sondy Mars Express. Po tym wydarzeniu miała zostać wyłączona. Jednak w 2007 roku kamera została włączona ponownie i zaczęła być wykorzystywana do działań edukacyjnych i badawczych, co ostatecznie zaowocowało tym niezapomnianym livestreamem.
Podczas godzinnego livestreamu widzowie mogli zauważyć opóźnienie około 18 minut pomiędzy momentem zrobienia zdjęcia na orbicie Marsa, a jego pojawieniem się na ekranie. To zjawisko pokazuje, jak daleko technologia pozwoliła nam zajrzeć, a jednocześnie przypomina o nieogarnionej przestrzeni kosmicznej.
Czerwona planeta jak na dłoni
W trakcie transmisji udało się zarejestrować wiele ciekawych zjawisk, jak na przykład powstawanie rzadko spotykanej, wydłużonej formacji chmur nad jednym z najbardziej znanych wulkanów Marsa – Arsia Mons.
Livestream, mimo swojej krótkiej długości, dostarczył nam niezwykle cennych informacji o Marsie i pokazał, jak wiele jeszcze mamy do odkrycia. Dzięki temu historycznemu wydarzeniu ESA otworzyła nowe horyzonty w badaniach kosmicznych.
To wydarzenie zapewne zapoczątkowało nową erę w eksploracji kosmosu. Jakie inne niezwykłe odkrycia czekają nas w przyszłości? Kiedy będziemy mogli obserwować inne planety „na żywo”?